niedziela, 2 czerwca 2013

Dziękuję czytającym . ! ♥ Prosze o komentarze.
________________
Sabina część 27. 

Obudziły mnie głośne rozmowy ludzi w holu. Dopiero teraz zorientowałam się gdzie jestem , sala byla biała , obok leżała jakaś kobieta , inna wymieniała mi kroplówke. Byłam zdezorientowana , złapałam za ręke odchodzącą pielęgniarkę. 
-Tak?
-Powie mi pani co się wydarzyło?
-Ahh...oczywiście , straciła pani przytomność , na kilka dni...
-CO????????!?!?!?!?!?!?
-Hah , żartuje pare godzin , badamy z jakiej przyczyny tak nadłe wydarzenie. Może niech pani chłopak panią poinformuję , moge go wpuścić ,czy nie życzy sobie pani?
-Niech wejdzie ...
-Dobrze...- to odpowiedziawszy wszyła z sali , a następnie wpadl do niej Niall...
-Boże , skarbie , nic ci nie jest?Dobrze ,że Zayn byl niedaleko , i zdązył zareagować.
-Owszem....wiesz może jak to sie stało?
-Nie mam pojęcia , podejżewają ,że ktoś ci coś dodał do lodów.
-Ahh...Co?Kto to mogł zrobic....
-Nie wiem , ale jak sie dowiem to...agfdfgsrg...
-Uspokuj się...-widziałam złość w jego oczach...
-Dobrze...Za chwile będzie tu..-w tej samej w chwili wszedł lekarz-o wilku mowa.-odsunął się ode mnie i przepuścił lekarza.
-A wiec, witam panią , jak sie pani czuje? 
-Dobrze, trochę głowa mnie boli , ale dobrze. Jaka byla przyczyna tego zdarzenia?
-Ja własnie w tej sprawie , przebadaliśmy pani lody , które pani spożyła, była w nich duża dawka trucizny , którą ktoś pani podał.
-Ale , niee...to nie możliwe...
-Dlaczego pani tak sądzi , jest pani dziewczyną sławnego czlonka zespołu , fanki mogły by być do tego zdolne...
-Napewno nie fanki , jak cos to anty fanki , albo walnięci psychicznie ludzie.
-Reasumując , będzie musiala pani uważać , nie widzimy powodu trzymania tu pani dłużej , poniewaz trucizny z organizmu się pozbyliśmy. A więc w każdej chwili może pani opuścis nasz szpital. Sprawa tej trucizny została zgłoszona na policji, pański chłopak o to zadbał . 
-Dziękuję . -podniosłam się z łózka i pozegnałam lekarza. Wzięłam swoje rzeczy i wyszłam z sali , za chwile zdziwiony Niall moją szybką decyzją wyniesienia się ze szpitala , podbiegł do mnie łapiąc mnie za ręke. W ciszy pojechalismy do hotelu , lecz Niall nie pozwolil mi do niego wejść , i pobiegł do niego sam ,po chwili wrócił z naszymi rzeczami i włozył je do samochodu .
-Znalazłes moje rzeczy?
-Dla chcącego nic trudnego. -uśmiechnął się szyderczo. 
-Gdzie jedziemy?
-Do nowego miejsca , w ktoym bedziemy mieszkac....
-Okey , a po co?
-Bo tu cie prawie zabili...
-Uspokoj sie , nie nazekaj....
Reszte podrózy jechalismy w ciszy , wtulona w klatę Nialla , zasnełam . Byłam zmęczona...


3 komentarze:

  1. O Boże...!!! To jest niesamowite.!! Uzależniłam się ;-)) Pisz dalej... ;** Kocham to opowiadanie.. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aww... to takie wspaniałe!!! Kocham jak piszesz :D <3

    OdpowiedzUsuń