Wybaczcie mi , ze niedluga jest ta czesć , ale niestety chce was jeszcze troche potrzymac w napieciu , a sama musze jeszcze pomyslec ... czy ma zyc , czy nie . Mam nadzieję , ze się podoba , i czekam na komentarze , rownie te pozytywne jak i negatywne . Pozdrawiam . ! ♥ Kocham was. ; 33
Sabina czesc 42.
Stąpalem bezdzwiecznie po szpitalnym korytarzu , nie wiedzac co tak naprawde dzieje sie z moja przyjaciolką . Bałem sie o jej zycie jak cholera , ale kto by sie nie bal? Po dlugotrwalym , denerwujacym chodzeniu w okolo , przystanąłem aby zobaczyc Nialla , liczylem , ze zobacze wyraz jego twarzy , lecz nie moglem , jego twarz zaslanialy obie jego dlonie , skulony siedzial pod sciana , cicho popłakując . I może to nie męskie , tak sobie plakać , lecz w takich chwilach , gdy kto s kogo kochasz , jest niemalze nie zywy , nawet u mężczyzn , sprawia , ze łzy zaczynają kapac . Podeszlem do skulonego przyjaciela i klapnełem obok niego . Spojrzalem na niego , a on odslonil swoją zaplakaną twarz .
-Jak myslisz Zayn , ona przezyje?-zapytal po dlugiej ciszy .
-Trzeba mieć nadzieję . -odpowiedzialem , po chwilie namyslu.
-Tak , masz rację , ale... to moja wina , nigdy sobie nie wybacze , jezeli cos jej sie stanie , jezeli umrz....jezeli odejdzie ze swiata zywych .
-Niall , to nie tylko twoja wina , jej babcia... jej babcia umarla , wtedy zanim to zrobila , dostala od ciebie smsa i od babci ... tzn , od jej opiekunki . Wtedy ni wytrzymala nerwowo , i pobiegla do swojego pokoju . I stalo sie to co sie stalo .
-Ah... a ja ją dobilęm... -spojrzal na stojącego obok Hugo .
-Jak myslisz dawal jej szczescie i poczucie bezpieczenstwa?
-Tak sądze , pocieszył ją i byl przy niej kiedy tego potrzebowala , napewno znaczy dla niego wiele..
-Tak jak dla mnie...-podniósł sie i podszedl do Hache , myslalem , ze juz chce wymierzyc w niego cios , lecz ten wyjąl z kieszeni ręke , i podał mu ją , dziękujac za to , ze byl przy Sabinie , wtedy kiedy on zawiódł. To byla poruszająca scenka nawet dla mnie , dwóch mężczyzn , walczących o jedna kobietę odkładają bron i przestają toczyc miedzy soba walkę . To jest dobre... to bedzie dobre... dla Sabiny , gdy się obudzi i ujrzy Nialla i Hugo stojacych razem i czekających na jej uśmiech . Podniosłem swoje 4 litery z ziemi , i pomaszerowalem do lazienki , zalątwilem swa fizjologiczna potrzebę i podeszlęm do umywalki spoglądając w lustro ktore nad nią wisialo . Umylęm dlonie , i ciagle patrzac w swe odbicie , obmylem swoją zmeczoną twarz nastepnie wytarłem ją koszulka ktorą mialem na sobie , i znów spojrzałem przez zmeczone oczy na swe odbicie , ktore znajdowalo sie po drugiej stronie zadziwiającego lustra. Po chwili odeszlem od lustra aby wydostac sie z pomieszczenia , ktorego nazywamy łazienką. Spojrzalem na hol , dlugi , bialy , z mała iloscia ludzi . Zerknąlem na zegarek i dopiero zdalem sobie sprawe , jak pozna godzina jest , bylo po czwartej , czyli juz ranek , nie przespana noc , spedzona w szpitalu dawala się we znaki . Zmęczenie i opadające powieki utrudniały mi już swobodne poruszanie się , nie bylo ratunku , musialem odpoczac , lecz nadal chciałem czuwac przy swojej najlepszej przyjaciolce , ktora teraz mnie potrzebowala .
Niedlugo później .
Ujrzalem kolejnego lekarza , wychodzącego z sali na ktorej bez przerwy ratowali Sabinke , podbieglem do niego , ostatkiem sił , i zapyytałem o jej stan . Odpowiedź byla następująca .
-Sabina , dotarłą do nas za poźno , gdyby choć trochę wczesniej dotarła do szpitala , byłaby wieksza szansa , na jej uratowanie , niestety , utracila bardzo duzo energi , i krwi , przez podcięcie sobie zył , ma żadką grupę krwi , wiec bylo to problemem przy jej uzupełnianiu , bo zazwyczaj w szpitalach jest niedobór tego typu krwi .
-Ah.. nie żyje...?- z ledwoscia , wydukałem te slowa czekajac na odpowiedź , ktorą uzyskalem niedlugo potem .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz