piątek, 24 maja 2013

Imagin o Sabinie cz.17

Poprosilam babcie by mnie zostawila sama. Wzielam gitare i zaczelam grac , plakalam , ale nie mialam sily na nic innego...Moje zamyslenie i skupienie na grze , zaklucila babcia ktora zapulaka i weszla do pokoju pelna slodyczy, czekolady lody i ciastka...do tego cola. Nie wiem , babcia to chyba chce zebym przytyla.
-Na zlamane serce pomoga slodycze. Nie przejmuj sie skarbie -i wyszla...
Wzielam slodycze na lozko i zaczelam sie nimi "opychac" babcia miala racje po nich bylo mi troche lepiej ale to bylo chwilowe. Weszlam na TT . i napisalam posta." Nic nie trwa wiecznie". Zobaczam , ze Niall Horan cos dodal na TT tresc byla nastepujaca " Stalo sie zakochalem sie , tak szalenie, niestety...ona mnie nie kocha, nasz zwiazek runal w gruzach choc jeszcze dobrze sie nie rozwinal, juz nie spojrze w te jej piekne oczy ...." Zalamalam sie...ale coz...stalo sie...moja glupota. Polozylam sie i usnelam, obudzilam o 17 . Wstalam ogarnelam . I spakowalam torebke w potrzebne przybory, musialam sie przejsc . Wyszlam z domu i poszlam w strone parku. Jacys faceci za mna szli , gdy zaczeli gwizdac i cos do mnie krzyczec wystraszylam sie . To bylo straszne , czym ja przyspieszalam tym blizej mnie oni byli. W tej samej chwili zaczal mi dzwonic telefon, dzieki bogu, lecz to nie byl dobry znak... dzwonil...
                                                                                
    ****

Dzwonil Niall,odebralam. Balam sie , meczcyzni ktorzy szli za mna cos kombinowali.
-Sabina,gdzie jestes?Co sie dzieje??Wiem ze jest cos nie tak . Mow gdzie jestes.!
-Niall,boje sie...
-Laluniu, czego sie boisz??-mezczyzni...
-Kto to byl?-Niall przez telefon uslyszal.
-Niall, jestem w parku, boje sie...ci faceci oni...AAAAAAAAAA....-Wyrwali mi telefon i zucili nim.W tej chwili balam sie jak nwm, wyrwalam sie i uciekalam, balam sie...jak zwykle zaczelam grac na czas , nie nawidze biegac , ale nie mialam wyboru...Byli bardzo szybcy, myslalam ,ze juz mi sie nie uda im uciec, i tak bylo trafilam w slepy zaulek, byla tylko droga powrotna na ktorej stalk ci faceci, a za mna , jezioro albo morze nwm, nie zastanawialam sie . Mialam wybor , albo oni mi cos robia , albo skacze , umiem plywac bardzo dobrze, ale woda zapewne jest zimna...
-I co??Zostajemy sami??Oplacalo sie uciekac skarbie?
Uslyszalam pedzacy bardzo szybko samochod, poznalam ze jest to samochod Nialla.
-Tak! -w tym samym czasie Niall szybko wychamowal, nie byl sam, za nim jechali chlopcy z One Direction caly zespol, wyskoczyli szybko z samochodow.
-Zostawcie ja !!-Niall.
-Bo co, pobijecie nas?-faceci
-Watpisz w to?-Zayn
Stalam tak i przygladalam sie scence , balam sie ...
-No to dajesz lalusiu, bo ci sie grzyweczka popsuje...
-O moja grzyweczke sie nie martw .-Zayn
-Zayn, prosze nie przesadzaj....-Ja...
-Sabina! Nic ci nie zrobili?-Lou.
-Nie...
Nie moglam wyjsc , bylam nadal zagradzona przez nich, nie wiedzialam, ze jeden z nich idzie w moja strone i nikt inny tez tego nie zauwazyl, zostalam zlapana od tylu, i podniesiona do gory.
-AAAAAAAAAAAA.....-zaczelam sie wyrywac.
-Gnoju, zostaw ja !!.-Niall.
-Pusc mnieee!!!!-Ja..
Chlopcy zaczeli sie bic...
-Nieee...Nie bijcie sie , prosze.....NIEEEE....
Wyrwalam sie facetowi przez to ze walnelam mu w jadra.Krzyknelam, aby chlopaki weszli do samochodu i odjechali, przestali sie bic i tak zrobili,ale dopiero po tym, jak stanelam na murzeni wskoczylam do wody....
-NIEEEEE.-niall....
Uslyszalam trzaskanie drzwiami , i szybki odjazd samochodow...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz