Sabina cz.19
Po tych slowach ugiely mi sie kolana,podeszlem do stolu z nia na rekach i kazalem jej usiasc , sam poszlem do kuchni zrobic sniadanie,troche pod irytowany... Wziąłem witaminy , zrobilem czekolade, tak jak to robi jej babcia , naleśniki, do tego nutella. Mam nadzieję,ze jej posmakuje. Smażąc naleśniki myslałem sporo, o tym co sie stało, i co z tym zrobic. Wiem , napewno z nią pogadam .
Gdy naleśniki usmażone były , zaniosłem je do jadalni . Sabina widać była znudzona czekaniem, ale dobrze udawala .
-Oooo , sam je smażyłeś?I czekolada? Dziękuję....-uśmiechneła sie tym swoim pięknym uśmiechem , troche słodziła, może to dlatego,że jej zależy?
-Tak , sam... mam nadzieje ,że em... posmakują ci....masz tu witaminy , weź 2 tabletki, powinno pomoć, jeśli katar nie ustanie , pojedziesz do lekarza okey?
-Czemu sie tak martwisz?
-Pomyśl....-zblizylem sie do niej....ona siedziala, ja nad nią stałem ...
-Nie wiem ....
-Wiesz...
-Powiedz no!!!!
-Co mam powiedziec, że kocham cie? że nie wyobrażam sb życia bez ciebie? Że budze sie z myślą , co u cb?jak sie czujesz?...
-Niall...?
-Ttaakk...?
-Możesz nie stać za mną?
-Egh... ide sie umyć nara....
Byłem wściekły , gdy stałem już w drzwiach poczułem jak ktoś, łapie mnie za ręke...i przytula...momentalnie odwróciłem sie , i złapałem ją , podniosłęm składając pocałunki na jej soczystycz wargach , przyblizylem sie do stołu , i połozyłem ją tam nie przestając całować...Zdyszani do granic mozliwosci, oderwaliśmy się od siebie, ponieważ , już nie wytrzymalbym i doszło by do czegoś innego... a nie chce aby stało sie to w ten sposob....ona musi tego chciec, i musi to zapamiętac do konca zycia....
-Niall...dasz mi szanse?
-Już dałem....
-Tzn..?
-Tak , dam ci szanse, lecz czy ty chcesz takiego cieniasa i starucha jak mnie?-uśmiechnełem się szyderczo , nasze nosy się stykały...
-Pfff.. Tego starucha kocham , i nic tego nie zmieni . Zawsze będe go chciała....
W tym samym czasie do kuchni wszedł Zayn ....
****
-Oj, przeszkodzilem golabeczkom?Wybaczcie nie wiedzialem, wezme tylko cos do jedzenia i juz mnie nie ma. -byl skrepowany, w kuchni poruszal sie pedem.
-Zayn, nie przeszkodziles, usiadz...
-Jak to..nie prze...-walnelam Nialla i zamilkl.
-Siadaj i jedz z nami.-Ja.
-Serio, nie chce przeszkadzac....
-Nie przeszkadzasz. Wkoncu wasz dom, ja jestem tylko gosciem....I za chwile juz znikam , moge tylko wziac jakis prysznic?
-Eeeee..Tak, prosto i na lewo-Zayn wskazal mi droge i odeszlam, musialam sie odswiezyc, ale najpierw weszlam do Nialla pokoju, i otworzylam szafe, wyjelam jakas koszulke , troche duza, ale dobra .I recznik, i poszlam pod prysznic.
*Oczami Nialla*
Zayn , nam troche przerwal.Ale wybaczam mu bo Sabina tak zrobila.Poszla sie umyc , a ja zostalem z Zaynem w kuchni,zjadlem z nim sniadanie i zaczelismy rozmowe.
-I jak Sabina?
-Wiesz,chyba sie przeziebila .Przez ta kapiel.
-Wiesz ,ze nie o to mi chodzi,ale faktycznie dzielna bestia z niej, skakac z takiej wysokosci, ona czaeem nie ma leku wysokosci?
-Ma...
-To juz wgl szacun dla niej!
-Ej,nie rozpedzaj sie ona jest moja...
-Luzik ,staryy...Oglosisz to jutro na TT?
-Tak....
-Kochasz ja..?
-Tak...
-Szczerze?Bezgranicznie?Jestes w stanie zrobic dla niej wszystko.
-Tak,Tak i tak!!!! KOCHAM JA.
W tej samej chwili do kuchni wbila Sabina .Bylem skrepowany, bo sie wydarlem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz