Nie chciałam aby Philip długo czekał , a wiec zaproponowalam mu , aby ze mną pochodzil po sklepach. Zgodził się. Spacerowalismy i przebieralismy ubrania długo , Philip doradzał mi , i mowił co mam kupic . On sam sb kupił kilka nowych rzeczy . Po długim chodzeniu po centrum , zaprosilam Philipa na kawe i ciastko. Ponownie się zgodzil . Usiedlismy obok szyby , i zamowilismy sobie po kawie i tiramisu , o dziwo lubimy te same ciasta . Co było zabawne . Rozmawialismy sobie długo , humor mi sprzyjał aż do momentu , gdy do kafejki wszedł Hugo. Zdezorientowana przeprosilam Philipa i podeszłam do Hache ktory jeszcze mnie nie zauwazył.
-Hej Hugo...!-niemalze krzyknelam. A go wystraszyłam.
-O...Hej ...Sabina...-widzialam, ze posmutniał.-Co u ciebie?
-A... nic jestem z Philipem , kiedy wrocisz? Nikt tak swietnie nie prowadzi jak ty.- nie wiedzialam co mam powiedziec, a wiec na poczekaniu wymyslalam cokolwiek , aby utrzymac rozmowę , tęskniłam za nim.
-E...chyba wiesz, nie wroce. Ale dzieki , chyba powinnas juz iść twoj towarzysz czeka .
-Ah... tak , tak.. juz idę ... To do zobaczenia . -usmiechnełam się wiedzialam,ze chciał abym jak najszybciej odeszła , widziałam ,ze go to bolało. Nagle cos mnie za ręke złapało i odwrocilo , był to Hugo.
-Sabina ?
-Tak?-Moje oczy zaiskrzyły..
-Spotkajmy sie o 17 dziś , tutaj . Dobrze?- Nie
-Tak...- Co ja wyprawiam , mialam powiedziec NIe...
-Do zobacznia...
-Pa...-wrocilam do stolika...i przeprosilam Philipa.
-Kto to był?
-Włąsnie go zastepujesz , dodatkowo syn Eda.
-O .. a ja sie nie rpzywitalem . Moglas mnie uprzedzic.
-Wybacz.
Zamyslilam sie , i przypadkowo wsadzilam reke w swoje ciasto.
-Sabina ... co sie dzieje , zle sie czujesz?
-Nie... ale mozemy juz wracac?-powiedzialam wycierajac jednoczesnie rekę z ciasta.
-Pewnie.- Philip wziął moje torby z ubraniami , i ruszylismy do samochodu . Usiadlam z przodu , a po chwili obok mnie za kierownicą usiadł moj towarzysz . Była juz 15 . Mialam tylko 2 godziny, musialam szybko sie przebrac , i wymyslic , jakas wymowke, czemu znowu wychodze. Co? Dlaczego mam okłamywac Nialla. Powiem , mu ze się umówilam.
-Sabina...jestesmy.-usłyszałam.
-Ah... dziękuję .
-To co, przyjade po ciebie przed 17 i zawioze do tej kafejki.
-Ale skad ty to wiesz?
-Mowilas do siebie co było słodkie.
-O jesuu.. Nikomu nie mow o czym mowilam , ufam ci...
-Nie ma sprawy widzimy sie za niecałe 2 h.
-Dzieki pa. - przytulilam go , wzięłam swoje torby i poszłam do domu , pomachalam Philipowi , i weszlam . Gdy wchodzilam juz po schodach , w kierunku pokoju , usłyszałam za sobą głos Nialla.
-Gdzie byłąs?-podskoczyłam i odwrocilam się do chłopaka.
-W wytwórni.
-I masz ze sobą ubrania ?
-Pozniej na zakupach z Philipem.
- Z kim?
-Z zastępcą Hugo. coś jeszcze?
-Nie, ale..dlaczego nie powiedzialas ,ze wychodzisz? i znikłas?
-Poprostu , nie jestem niewolnicą .-zdenerwowalam się i poszłam do pokoju . Zamknełam za sobą drzwi , i zostawiłam ubrania na łóżku , powoli zaczełam wyjmowac ciuchy , z toreb i wybierac co dzis ubrac na spotkanie z Hugo. Wybrałam buty na wysokim obcasie granatowe i sukienke w kwiaty ze slicznym paskiem , do tego wisiorek i mala torebka .Poszłam do łązienki , i ubralam sie w swoj stroj , zrobilam mocniejszy makijaz , i włosy zakręciłam lokówka , wybiła 16:25 . Szybko czas leciał . Postanowilam, uzupełnic zawartosc swojej torebki , a następnie wyjść z łazienki i podązyc ku drzwiom wyjściowym z domu . Niestety , Niall jakby czekał na mnie az wyjdę .
-Gdzie tym razem się wybierasz?-nie wiedzialam co mam powiedziec.
-E....mam spotkanie w sprawie nowego teledysku .
-Ah... no dobrze...-Sam jestes w domu ?
-Nie... Zayn jest w pokoju , rozmawia z mamą przez telefon.
-No okey . Niall, kocham cie.-Niall poderwal sie , wiedziedzialam,ze mnie kocha , nie wiem , dlaczego mu to robię . Okłamałam go...
-Ja ciebie też. -Pocałowalismy sie .
-To ja lece...
-Uwazaj na siebie.-
-Jak zawsze, ty o siebie tez.
-Jak zawsze.-usmiechnał , sie , a ja wzięłam swoją skórzaną czarną kórtkę , i wyszłam . Pod domem czekał już Philip , powitalam go , i przytulilam . Szybko machajac Niallowi , ktory stał w drzwiach i czekał az odjade.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz